Wydawałoby się, że relaks to nic prostszego. Dlaczego więc mamy takie problemy z naturalnym odprężeniem się?
Może dlatego, że pokutuje w nas piętno zasłużenia na odpoczynek, albo dlatego że rzadko widzieliśmy naszych rodziców podczas zabawy, a może dlatego, że ciągle przekładamy to na później… Każdy z nas wie najlepiej dlaczego nie relaksuje się zgodnie ze swoimi potrzebami, choć zapewne nieczęsto się nad tym zastanawia. Traktujemy się dość mechanicznie, wymagamy od siebie ciągłej pracy. Wracamy z pracy i bierzemy się do pracy, w głowie dalej mamy pracę. Ciągłe zmartwienia siedzą nam nie tylko w głowie, leżą na wątrobie, blokują nasze serce i naszą radość. Ile jeszcze wytrzymasz?
W dawnych czasach człowiek reagował
na stres w dwojaki sposób: walczył albo uciekał. Bez względu na to,
którą opcję wybierał – mianownik był wspólny: mięśnie pracowały. Teraz
strach ogarnia nasz umysł tak samo jak przed wiekami, tylko reakcja
jest zgoła inna. Toczymy boje na słowa, najczęściej na siedząco. Co z
tego, kiedy pamięć komórkowa powoduje, że nasze mięśnie w reakcjach
stresogennych napinają się jak Neandertalczykowi. Napinają się i tak
już nam zostaje. napięcie mięśni nie ustępuje, bo zamiast uderzyć
pięścią, lub wziąć nogi za pas uśmiechamy się, żeby nie stracić twarzy.
Tracimy za to coś znacznie cenniejszego, nasze zdrowie. Nie znajdując
innego ujścia, energia walki obraca się przeciwko nam samym. Przybiera
różną formę: od bezsenności, poprzez syndrom jelita drażliwego, na
zawale serca skończywszy. Autoagresja jest formą wyładowania napięcia
do wewnątrz. Karzemy siebie za grzeczność. Depresja też jest nagrodą za
grzeczność.
W życiu, nad wyraz często spotykamy się z sytuacjami
stresogennymi. Od problemów bytowych, nawału pracy w firmie, poprzez
problemy z najbliższymi, na zwykłych codziennych kłopotach skończywszy.
Co robimy z emocjami, które nas dopadają? Najczęściej nic. Nic, oznacza, że nasz stres został skumulowany w ciele. Nasze ciało nie zapomina. W przeciwieństwie do nas. A każdego dnia dochodzą nowe napięcia. Ponieważ nie dajemy mu przerwy, organizm jest w permanentnym stanie gotowości bojowej, ciągle napięty. Nawet, kiedy śpimy nie potrafimy zregenerować naszych sił w pełni. Pomiary napięć podczas snu pokazują, że jeśli położymy się spać w stanie napięcia, podczas snu napięcie to zmniejszy się tylko nieznacznie.
Skumulowane napięcie prowadzi do niebezpiecznego wyniszczenia organizmu, szczególnie, jeśli stan ten utrzymuje się przez lata. Nierozładowany stres, nieumiejętność relaksu może skutkować szeregiem dolegliwości a nawet chorób. Wśród nich najczęstsze to: bezsenność, choroby serca, alergie, astma, napady lęku, depresja, migrena, owrzodzenie żołądka, bóle mięśni, załamania nerwowe, cukrzyca, choroby wirusowe, wysypka, bóle krzyża, rozwolnienie, zgaga, nieżyt jelit, trudności z trawieniem, nowotwory, artretyzm.
Poniżej znajdziecie przegląd technik relaksacji, które mogą wzbogacić nasze własne, sprawdzone metody. Warto wypróbować wszystkie sposoby i sprawdzić, które najbardziej pomagają, z którymi czujemy się najlepiej i do nas przemawiają.
To jest to, co naszym mięśniom i umysłowi potrzebne jest najbardziej. Ruch jest dobry w każdej postaci. Najlepiej takiej, która jest odpowiednia dla naszego wieku, naszych predyspozycji i chęci.
Technika Aleksandra, metoda Feldenkreisa, polarity, kinezjologia, refleksoterapia, masaże Ma-Uri czy Lomi-Lomi.
Masaż to forma relaksacji, która mnie z relaksem kojarzy się najbardziej. Szczególnie, że w tym przypadku nie muszę nic robić. I to jest duży atut tej metody!
Opracowany został przez niemieckiego lekarza i terapeutę, w oparciu o techniki jogi. Trening ten polega na monotonnym, stosunkowo długim powtarzaniu sobie sugestii dotyczących części naszego ciała. Na początek, możemy skupić się na swoich ramionach, albo rękach i monotonnie powtarzać przez kilka minut sugestię:
"Rozluźniam prawą rękę, rozluźniam prawą rękę, rozluźniam prawą rękę...
Moja prawa ręka staje się ciężka, prawa ręka staje się ciężka...
Coraz cięższa, coraz cięższa...
Moja prawa ręka jest bardzo ciężka, moja prawa ręka jest bardzo ciężka...
Odczuwam ciężar powstający w prawej ręce".
Następnie zaprzestajemy mówienia i przez moment wczuwamy się w odczucia płynące z tego rejonu ciała. Tą samą procedurę stosujemy w odniesieniu do innych części ciała. Za każdym razem po wypowiedzeniu sugestii pozostajemy przez moment w ciszy wsłuchując się w nasze ciało.
Uwaga: zdania wypowiadamy w myślach lub na głos. Możemy też słuchać kaset z nagranymi sugestiami.
Inną, bardzo popularną metodą relaksacyjną jest tzw. "trening Jacobsona".
Polega
on na naprzemiennym napinaniu i rozluźnianiu poszczególnych partii
(grup mięśni) swojego ciała. Zazwyczaj zaczyna się od napinania prawej,
a potem lewej nogi, następnie prawej, potem lewej ręki, z kolei mięśni
brzucha, mięśni pleców, ramion i szyi i na końcu twarzy.
Każdy rejon
ciała najczęściej napina się 2-3 razy. Po każdym napięciu (ok. 5
sekund) należy całkowicie rozluźnić ten obszar ciała i wczuwać się w
stan rozluźnienia. Ćwiczący powinien odczuć różnicę, jaka pojawia się w
odczuciach płynących z ciała, gdy mięśnie były napięte oraz gdy są
rozluźnione.
Włączamy jakąś spokojną muzykę, która nam odpowiada, kładziemy się lub rozkładamy wygodnie na fotelu, i przez około 20 minut jedynie wsłuchujemy w kojące dźwięki. Nie myślimy o niczym. Zmartwienia na chwilę odkładamy na bok. Można zamknąć oczy lub patrzeć na jakiś obrazek, z którym mamy przyjemne skojarzenia, przyglądać się cieniom, patrzeć na horyzont, na korony drzew.. Generalnie lepiej patrzeć na przedmioty położone dalej niż bliżej, wyżej niż niżej. Dzięki temu organ wzroku szybciej się odpręża. Najlepszym sposobem odprężenia jest wsłuchiwanie się w muzykę z zamkniętymi oczami. Zamknięte oczy dają nam lepszy kontakt z naszym ciałem, z emocjami. Obserwacja dźwięków wycisza wewnętrzne emocje, daje dystans do nich, stwarza przestrzeń, robi miejsce na światło, które łagodnie wpływa do naszej duszy.
Usiądź
na krześle lub małej poduszce, tak by twoje plecy były proste. Dłonie
oprzyj na górnej części ud. Skup uwagę na oddechu: obserwuj, jak
powietrze napełnia i opuszcza twoje ciało. Dzięki wyprostowanej pozycji
oddech schodzi głęboko, aż do brzucha. Podczas wdechu najpierw powinny
unosić się przepona oraz brzuch, dopiero później klatka piersiowa.
Wciągając
powietrze, wolno powtarzaj w myśli sylabę OM, wydychając sylabę AH.
Wdech powinien być krótszy niż wydech. Po wydechu zrób małą przerwę i
powtórz w myśli sylabę HUM.
Postaraj się znaleźć swój naturalny
rytm, by wdechy, wydechy, przerwy i powtarzane sylaby stworzyły coś w
rodzaju harmonijnego tańca. Oddychaj świadomie, ale swobodnie, bez
napięcia.
Jeśli zaczną pojawiać się w twojej głowie myśli, nie walcz
z nimi. Ale też nie poświęcaj im uwagi. Po prostu obserwuj je jak
płynące po niebie chmury. I wracaj do oddechu. Na początku pojawiające
się myśli będą krążyć wokół spraw codziennych - głodu, zmęczenia,
kłopotów w pracy, planów urlopowych. Z czasem mogą stać się głębsze i
bardziej osobiste. Znoś je spokojnie i wracaj do oddechu i recytacji.
Zacznij od 5 minut i wydłużaj trening do pół godziny.
Polega
na świadomym wywołaniu w naszym umyśle pozytywnego obrazu. W sprzedaży
dostępne są wizualizacje prowadzone, nagrane na kasetach lub płytach
CD. Możesz stworzyć własną wizualizację, w otoczeniu przyrody, które
jest ci najbliższe, w którym czujesz się najlepiej.
Oto najprostsza
i najszerzej dostępna wizualizacja: wystarczy zamknąć oczy i pomyśleć o
czymś przyjemnym, jeśli lubimy morze - o tym, że jesteśmy nad morzem.
Dlaczego
ta prosta metoda relaksacji jest tak skuteczna? M.in. dlatego, że zmysł
powonienia ma bardzo silny związek z tą częścią mózgu, która odpowiada
za emocje. Zastosowanie olejków zapachowych pomaga nie tylko w
nawiązaniu kontaktu z naszym oddechem, ale także w przekształceniu
emocji destrukcyjnych w pozytywne. Jak zatem możemy w najprostszy
sposób przeprowadzić taką relaksację zapachami?
Wietrzymy dokładnie
pomieszczenie przez 2-3 minuty. Następnie zamykamy okno i zapalamy
świeczkę w kominku zapachowym. Do kominka nalewamy wody i wkraplamy
olejek zapachowy (próbuj eksperymentować z mieszaniem kilku różnych
zapachów).
Możesz włączyć jakąś przyjemną muzykę
relaksacyjną, czy nagranie odgłosów przyrody. Usiądź wygodnie lub połóż
się. Na chwilę wyłącz wszystkie myśli i jedynie koncentruj się na
zapachu łagodnie wpływającym do twych płuc i obserwuj jak zmieniają się
twoje emocje.
Osho przełamał dogmat statycznych medytacji. Pokazał, jak wiele innych działań poza nieruchomym siedzeniem w ściśle określonej pozycji może być medytacją.
Medytacja tańca.
Tańcz.
W jakikolwiek sposób. Niech twoje ciało porusza się tak jak chce. Nie
kieruj swoim ciałem, lecz pozwól mu kierować tobą. Zatrać się w tańcu.
Po 15 minutach znieruchomiej w pozycji stojącej lub siedzącej. Zamknij
oczy i obserwuj wszystko, co się dzieje tak wewnątrz, jak i na zewnątrz
ciała.
Medytacja palacza.
Za każdym razem, kiedy
bierzesz do ręki paczkę papierosów, rób to bardzo powoli. Przyglądaj
się ruchowi dłoni, nie spiesz się. Bądź w pełni czujny, świadomy,
uważny. Potem wyjmij papierosa z paczki, ale nie tak jak zawsze,
nieświadomie, w pośpiechu, mechanicznie, tylko z pełną świadomością
tego co robisz. Postukaj papierosem o kartonik opakowania, bardzo
uważnie. Posłuchaj dźwięku, jaki on wydaje, tak jak buddyści zen
słuchają odgłosów samowara i gotującej się herbaty… i czują jej zapach.
Powąchaj papierosa. Włóż papierosa do ust z pełną świadomością. Zapal
go. Ciesz się każdym, nawet najdrobniejszym swoim ruchem. Podziel
czynność palenia na szereg drobnych czynności, tak abyś stawał się
coraz bardziej świadomy procesu palenia. Potem zaciągnij się dymem po
raz pierwszy. Wypełnij płuca dymem jak najgłębiej. Rozluźnij się. W
taki sposób, bardzo wolno wypal całego papierosa.
Medytacja śmiechu.
Rano
po przebudzeniu się, a przed otwarciem oczu przeciągnij się jak kot,
rozciągnij każdy mięsień swojego ciała. Po 3-4 minutach, wciąż z
zamkniętymi oczami zacznij się śmiać i medytuj w ten sposób ok. 5
minut. Na początku śmiech będzie trochę wymuszony, ale z czasem stanie
się gromki i szczery. Dojście do szczerego śmiechu może zająć nawet
kilka dni. Dzieje się tak dlatego, że nie jesteśmy przyzwyczajeni do
śmiania się bez powodu. W pewnym momencie jednak, doświadczenie
nieuwarunkowanego śmiechu przyjdzie spontanicznie i zmieni jakość
przeżywanego dnia.
Czy zauważyłeś, że kiedy śmiejesz się z całego
serca, przez kilka chwil znajdujesz się w głębokim stanie medytacyjnym?
Kiedy się śmiejemy myślenie zanika. Nie można bowiem śmiać się i myśleć
jednocześnie. Jeśli naprawdę się śmiejesz przestajesz myśleć. Taniec i
śmiech są najbardziej naturalnymi, najłatwiej dostępnymi wrotami do
medytacji.
Pamiętajmy też o tym, że relaksacja jest pewną
umiejętnością - trzeba się jej nauczyć. Na początku ćwiczenia mogą
wydać nam się dziwne i śmieszne. I to też jest dobre. Każdy powód do
śmiechu jest dobry. Dopóki potrafimy się śmiać sami z siebie, nie jest
jeszcze tak źle z nami.
Jeśli jednak żaden z powyższych sposobów
relaksacji nie przypadł ci do gustu, zawsze pozostają te najprostsze i
stosowane od wieków, pod każdą szerokością geograficzną
Jak widać jest całe spektrum sposobów relaksacji. Pozytywów płynących z regularnej relaksacji jest jeszcze więcej.
Korzyści płynące z relaksacji to m.in.:
Poprzez odprężenie mięśni zaoszczędzamy energię, którą tracimy będąc w stanie permanentnego napięcia. Mając więcej energii, rośnie nasz apetyt na życie i chęć do działania! Relaksacja przynosi nam stan wewnętrznej harmonii, akceptacji życia i radosnego oczekiwania. Dzięki temu emanujemy na innych spokojem, życzliwością i miłością. A świat odwdzięcza się nam tym samym.
Podarujmy więc sobie czas na relaks, coś więcej niż tylko chwilę dla siebie.
Beata Markowska
http://www.solaris-rozwojosobisty.pl [1]
Treść dostarcza: www.Artelis.pl [2]